Piętek 13-stego.
Dlaczego zawsze tego dnia, dokładne tego, muszę mieć zjebany humor?
Zaczęło się fajnie, ale potem wszystko runęło jak walące się budynki.
Myślałam, że może spacer z psem pomoże,
niestety tylko na godzinkę,
słuchanie muzyki,
nawet działa, bo przy niej czuję, że żyję.
Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej, bo umrę.
Najgorsze, że nie ma komu się wygadać tylko mogę to przelać tutaj.
Gdybym miała osobę, z którą mogła bym się pośmiać,
powiedzieć jej wszystko co mnie "gryzie",
móc przytulić, tak mocno,
poczuć się bezpieczna i kochana.
Pocieszam się tym, że za niedługo taki czas nadejdzie
-
mam taką nadzieję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz